9.05.2011

początek tygodnia.

są rzeczy, których po prostu robić się nie powinno. a karą za złamanie tego zakazu winna być śmierć!
przeżyłam Nirvanę w wersji foxtrota, ale tę panią naprawdę ktoś mógłby uderzyć głową o coś twardego. najlepiej z dużej wysokości. bardzo dużej.




 są jednak dobre rzeczy.

przecudny teledysk. a w mojej dyskograficznej kolekcji już znalazł się trzypłytowy dorobek pana Grievesa.



i jeszcze cudny kawałek na dzieńdobry i na początek tygodnia jak najbardziej odpowiedni.

jako pamiątkę z Sardynii przywiozłam w sercu muzykę Fabrizo Bosso. absolutnie magiczny. koncert w Tearto Massimo zabrał mnie w totalnie inny wymiar i ze smutkiem musiałam się z nim pożegnać. teraz pozostaje mi tylko przeszukiwać internet w celu znalezienia choć jednej płyty tego trębacza, a nie jest łatwo. magii nie da się tak po prostu wyrzucić z serca.



pamiątką z Edynburga natomiast stały się... winyle! mam The Clash i Sex Pistols na winylach !!!
jeszcze tylko zebrać na adapter...





z serii najlepsi aktorzy świata: Heath Ledger !

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz