![]() |
| Hoy como ayer. |
27 WFF rozpoczęłam dokumentem w reżyserii Bernie IJdis - Hoy como ayer. niestety, nie da się dużo powiedzieć na temat tego filmu. wydaje się, że w założeniu miała to być muzyczna opowieść o stareńkim argentyńskim śpiewaku tanga, który mimo starego wieku nie rezygnuje ze swojego zawodu i pasji. film zapowiadał się nader interesująco. na zapowiedziach się jednak zakończyło. pierwszy film na WFF zasłużył na miano totalnej porażki.
kamera pokazuje praktycznie każdą minutę z życia staruszka. tak więc, śpiewak 5 minut się ubiera, 20 minut jedzie samochodem, po przyjeździe do jakiegoś baru śpiewa 2 pieśni, 8 minut je kanapkę, śpiewa pieśń i 20 minut wraca do domu. jak łatwo się domyślić najbardziej ekscytujące są sceny śpiewania. pada może z 10 kompletnie nieistotnych, nieinteresujących zdań. wszystko kręcone było z ręki, więc ekran przez całe 70min niemiłosiernie się chybocze. poza tym dowiadujemy się, że operator chyba nie uważał na zajęciach w szkole i zapamiętał tylko jeden efekt albo szalenie zakochał się w głębi ostrości.
"ale nudny film kręcicie" - mówi w pewnej chwili staruszek do kamery. nie da się ukryć, ma pan rację. o nudniejszy trudno.
Flo (Florian Brozek) i Trey (Trey Cole) mieszkają w małym, nudnym miasteczku w Nowym Meksyku. prowadzą spokojne życie totalnych obiboków - jedzą, śpią, jarają trawę, a czasem kradną. nic się nie dzieje. pewnego dnia dla żartu Trey popuszcza Flo, żeby ten zaczepił siedzącą nieopodal nich dziewczynę. podczas gdy Flo używa wszelkich sobie znanych zagrań podrywu, Trey kradnie dziewczynie samochód z wszystkimi dokumentami tłumacząc się, że przecież musi jakoś zapłacić za ich rachunki. komplikacje następują wtedy, gdy Flo naprawdę zauroczył się nowo poznaną Marissą (Tabatha Shaun) i z tego powodu stara się jej wszystko oddać...
Bad Posture to bardzo przyjemna, śmiertelnie poważna zabawna historia o przyjaźni, jej sile i oczywiście o hmm... miłości.
Malcom Murray odpowiedzialny za reżyserię i zdjęcia jednocześnie pokazał nam świat w trochę przydymionych pastelowych kolorach. bawiąc się ostrością obrazu próbował imitować funkcjonowanie ludzkiego oka, które to skupia się na przedmiocie, to rozmazuje obraz, gdy tylko myśli pobiegną ku czemu innemu. Florian Brozek napisał do tego spokojnego, wolnego świata niesamowicie poważne dialogi, które wypowiadane również całkowicie poważnie przez aktorów dawały serdecznie komiczny efekt.
Bad Posture nie jest filmem zmieniającym życie. ale na pewno jest filmem, który uprzyjemni niedzielne popołudnie.
Bad Posture to bardzo przyjemna, śmiertelnie poważna zabawna historia o przyjaźni, jej sile i oczywiście o hmm... miłości.
Malcom Murray odpowiedzialny za reżyserię i zdjęcia jednocześnie pokazał nam świat w trochę przydymionych pastelowych kolorach. bawiąc się ostrością obrazu próbował imitować funkcjonowanie ludzkiego oka, które to skupia się na przedmiocie, to rozmazuje obraz, gdy tylko myśli pobiegną ku czemu innemu. Florian Brozek napisał do tego spokojnego, wolnego świata niesamowicie poważne dialogi, które wypowiadane również całkowicie poważnie przez aktorów dawały serdecznie komiczny efekt.
Bad Posture nie jest filmem zmieniającym życie. ale na pewno jest filmem, który uprzyjemni niedzielne popołudnie.



















































