13.04.2011

tym razem nie o kinie...

... a o muzyce.

istnieje pewien niemiecki, legendarny zespół rockowy. znany jest z tego, że na wokalu znajduję się u nich piękna kobieta, jedna z najlepszych wokalistek na świecie. dziewczyna potrafi wydrzeć japę, zagrowlować, ale też zaśpiewa melodyjną balladę. to jeden z niewielu zespołów rockowych na świecie, który nie zniewieściał przez posiadanie wokalistki. przez wszystkie lata swojego istnienia twardo grał ciężko, głośno i agresywnie.
ten zespół to GUANO APES.

w 2005 roku zespół rozpadł się ku rozpaczy rzeszy fanów, w tym mnie. Sandra Nasic wydała solowy krążek (całe szczęście jeden), a panowie zajęli się nowym projektem - iO. jakaż była nasza radość, gdy w 2009 roku na Woodstocku, Dennis i Sandra potwierdzili zjednoczenie zespołu oraz postępujące prace nad nowym krążkiem.
nie były to czcze obietnice. w bieżącym roku GA ruszyło w trasę. Polska oszalała! przyjadą do nas aż 3 razy! w maju do Białegostoku, w czerwcu - Warszawa, a w październiku - Kraków!
 w między czasie światło dzienne ujrzało ich najnowsze dziecko zatytułowane Bel Air...

ja, oczywiście, wiecznie niedoinformowana, o istnieniu nowej płyty dowiedziałam się wczoraj. szybko znalazła się na dysku, od tej pory przesłuchuję ją wciąż na nowo i nadziwić się nie mogę. owszem, szczęście mnie rozpiera, że piękna Sandra w końcu postawiła na swoją kobiecość, jeśli chodzi o stroje, bo jest cudną kobietą. ale na polu muzycznym zawiodła mnie po raz wtóry. Bel Air jest powtórką The Signal tyle, że jeszcze gorszą...

podczas, gdy na The Signal znajdziemy jeszcze parę dobrych kawałków w starym, dobrym stylu GA, to na Bel Air poniższy utwór jest najostrzejszym, najbardziej rockowym.
mój ukochany zespół tym postawił na dziwną mieszankę elektronicznych dźwięków z ostrymi, choć wyciszonymi gitarami i szaloną perkusją. postawili też na zmianę wizerunku Sandry. pytanie brzmi tylko, czy aby na pewno dobrze obstawili? jeżeli o mnie chodzi, to zawiodłam się niemiłosiernie. prawdopodobnie jak miliony innych fanów, którzy czekali na kolejny niesamowity krążek po tych 6-ściu latach przerwy...
to co się stało z Sandrą niebezpiecznie przypomina mi pewną polską, wspaniałą, rockową wokalistkę. modlę się o do wszystkich Muz i Apolla, żeby pani Nasic nie podążyła tą ścieżką.

jest też dobra informacja! panowie GA podczas tych paru lat wolnego wydali płytę z Charlesem Simmonsem na wokalu. iO to porządny post-rock. wszystko to, co kochaliśmy w Guano Apes znalazło się na Music for the masses. brakuje tylko Sandry.
ale, da się? no da!


moja szaleńcza radość na zbliżające się 3 koncerty trochę osłabła. trochę bardzo... chyba jednak zrezygnuję z majowego Białegostoku... jak już będą w Warszawie to wstyd nie pójść... a do Krakowa zawsze warto jechać ;)

co się stało Guano Apes!? tyle lat czekania, a wy nam dajecie takie gówno!? WTF, Guano Apes!?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz